Pożegnanie lata na Gubałówce!

W pierwszą sobotę września na Gubałówce miały miejsce finały tegorocznych edycji Hej Fest i Festiwalu Supportów. Wystąpili Kult, Ørganek, Elenor Grey i Sonbird.

_DSC4201.jpg

Ørganek to projekt Tomasz Organka, którego początek datuje się na 2013 r. Grupa ma na swoim koncie dwa albumy studyjne, z których ostatni - „Czarna Madonna” - zdobył dwa Fryderyki w kategorii rockowego albumu roku i utworu roku. Ørganek rozpoczął swój koncert od utworów „Rilke” i „Get it right” - ostre gitarowe riffy natychmiast podniosły temperaturę na Gubałówce, która usilnie starała się przypomnieć, że wrzesień w górach to zdecydowanie jesienne warunki atmosferyczne. Surowe, rockowe brzmienie zespołu i charyzma lidera rozkołysały publiczność - przy „Mississippi w ogniu” śpiewali już wszyscy, a kolejny zestaw hitów - „O, matko!”, „Głupi ja”, „Kate Moss”, „Wiosna” i „Hdkd” - uniósł w górę las rąk. Koncert zakończyły utwory „Italiano” i „Nie lubię”. 

DSC_8267.jpg

W sobotę swoje rozstrzygnięcie znalazł również finał Festiwalu Supportów - cyklicznej imprezy, która ma na celu wyłonienie najlepszych debiutujących zespołów. Na Gubałówce zaprezentowali się poznański Elenor Grey i żywiecki Sonbird. Podczas dwudziestominutowych koncertów, oba zespoły zagrały po 5 swoich kompozycji. Oceniało je zarówno jury, w składzie: Piotr Ferster, Jan Malski, Muniek Staszczyk i Jarosław Szubrycht, jak i publiczność oraz internauci - występy były transmitowane na żywo na profilu festiwalu na Facebooku, a na swojego faworyta możnabyło głosować na www.festiwalsupportow.pl. Główną nagrodę - 40.000 zł ufundowane przez głównego sponsora Polskie Koleje Linowe - zdobył Sonbird. Elenor Grey za drugie miejsce otrzymał zespołowe zaproszenie na warsztaty w Muzycznej Owczarni w Jaworkach.

_DSC4950.jpg

- Podobno też jesteśmy supportem. Przed nawałnicą. - tak swój koncert rozpoczął Kazik Staszewski, komentując dynamicznie zmieniającą się sytuację pogodową. Kult to legenda polskiej muzyki, która kształtuje kolejne pokolenia, co doskonale można było dostrzec obserwując przekrój wiekowy przybyłych fanów. Ostatni w tym roku koncert na Gubałówce rozpoczął utwór „Kochaj mnie, a będę twoją” z płyty „Tata 2”. Tuż po nim pojawiła się „Brooklyńska rada żydów”, „Maria ma syna” i - powitany gromką owacją - „Baranek”. Nie zabrakło najbardziej znanych kompozycji zespołu - „Arahji” i „Do Ani” z trzeciego albumu zatytułowanego „Spokojnie”.

Koncert Kultu zakończył - trwającą przez 8 letnich sobót - tegoroczną edycję festiwalu Hej Fest. Już wiadomo, że w roku 2018, poza Gubałówką, pojawią się ponownie Szczawnica i Krynica.

Organizatorem Hej Fest jest fundacja Polish Heritage, a głównym sponsorem i właścicielem marki festiwalu są Polskie Koleje Linowe. Festiwal Hej Fest jest realizowany w ramach projektu współfinansowanego przez Fundusze Europejskie w ramach cyklu „Małopolska Brzmi Dobrze!”.

Bo liczy się dobra muzyka! Mrozu oraz Beata i Bajm na Gubałówce!

Przedostatni koncert tegorocznego festiwalu Hej Fest przyniósł dwa doskonałe koncerty. Mrozu oraz Beata i Bajm udowodnili, że mimo dzielących ich stylistycznych różnic, dla fanów najważniejsza jest po prostu dobra muzyka.

- Hej Zakopane! - tak punktualnie o 17:30 powitał Mrozu publiczność zgromadzoną na Gubałówce. Łukasz Mróz to producent, wokalista i autor tekstów. Debiutował 8 lat temu płytą „Miliony monet”, a do największych swoich sukcesów może zaliczyć album „Rollercoaster” z 2014, który pokrył się platyną. 

0089_hejfest_mini.jpg

W lutym tego roku ukazał się „Zew”, który przyniósł stylistyczną metamorfozę artysty i właśnie z tego wydawnictwa pochodziła spora część utworów zaprezentowanych w ostatnią sobotę. Rozpoczął „Sierścią”, tuż po nim pojawił się - otwierający ostatnią płytę - „Duch” i „Asteroida”. Ciepłe brzmienia retro, wzmocnione przez rewelacyjną sekcję instrumentów dętych, doskonale pasowały do klimatu późnego sierpniowego popołudnia na Gubałówce. Do podkręcenia tempa Mrozu wykorzystał znane i lubiane hity - „Jak nie my to kto”, „Poza logiką” oraz, przyjęte szczególnie entuzjastycznie przez fanów, utwory „Nieśmiertelni” i „Nic do stracenia”.
- Chcielibyśmy z tego górskiego krajobrazu wypłynąć na szerokie wody - tak Mrozu zapowiadał ostatni utwór i tutaj aluzja była jasna - po „Szerokich wodach” zespół zszedł ze sceny, ale na szczęście nie na długo. Publiczność wywołała artystów na bisy. Podczas spontanicznego jam session, okraszonego przedstawieniem zespołu i krótkimi popisami solowymi każdego z instrumentalistów, pojawił się tradycyjny góralski motyw „W murowanej piwnicy”, a tuż po nim - „Kiedy byłem małym chłopcem” Tadeusza Nalepy.

Następnym zespołem, który pojawił się na scenie był - wywodzący się z Chrzanowa - Helolove. Ostatni z prezentowanych na Gubałówce półfinalistów Festiwalu Supportów walczy z pozostałą piątką o nagrodę główną w wysokości 40.000 zł. W swojej muzyce Helolove łączy alternatywny pop i gitarowe brzmienia z nowoczesną elektroniką, a jednym z jego charakterystycznych elementów jest głos wokalistki Ady Szulc - finalistki pierwszej edycji "X Factor”.

Gęstniejąca od godziny 20:00 publiczność nie pozostawiała wątpliwości, kto jest największą gwiazdą sobotniego wieczoru. Fani powitali entuzjastyczną owacją Beatę Kozidrak z zespołem Bajm, który w przyszłym roku będzie obchodził 40-lecie swojego istnienia. To prawdziwa legenda polskiej sceny muzycznej - mają na swoim koncie 15 nagranych albumów i ponad 3 miliony sprzedanych płyt. 

IMG_4436.jpg

Koncert rozpoczął utwór „Bingo”, a tuż po nim pojawiły jedne z najpopularniejszych polskich piosenek - „Biała armia” i „Dwa serca, dwa smutki”. Rozpędzona koncertowa machina nie dawała chwili wytchnienia, serwując hit za hitem - „Siedzę i myślę”, „Taka Warszawa”, „Żal mi tamtych nocy”, czy „Upiłam się tobą”. Tradycyjnie - jak na ostatnich dwóch imprezach - na Gubałówce nie zabrakło przelotnego deszczu. - Chyba napiszę taką piosenkę - kolorowe parasole w Zakopanem -  tak Beata zwróciła się do schowanej pod parasolami publiczności. 

Towarzyszący wokalistce chórek wykonał również energetyczny cover piosenki „Ain’t nobody” z repertuaru Chaki Khan. Kilkanaście minut później dla wszystkich było jasne, że owacje po kończącym sobotni występ utworze „Ta sama chwila”, zostaną nagrodzone bisami. Artyści ponownie zaśpiewali hity „Niebiesko-zielone” i „Upiłam się tobą” i to był już naprawdę koniec tego emocjonującego wieczoru.

Ostatnia impreza z cyklu Hej Fest odbędzie się 2 września na Gubałówce, a zagrają na niej Organek i Kult. W trakcie sobotniego koncertu nastąpi również rozstrzygnięcie finału Festiwalu Supportów.

Hej Fest: legendy muzyki na Gubałówce

19 sierpnia odbyła się kolejna, szósta odsłona festiwalu Hej Fest 2017. Zagrali na niej Perfect, Genesis Classic Ray Wilson oraz półfinalista Festiwalu Supportów - zespół Redford.

_DSC7577.jpg

Sobotni koncert rozpoczął Ray Wilson wraz ze swoim projektem Genesis Classic. Wilson to szkocki wokalista, kompozytor i autor tekstów, uznany przez Classic Rock Magazine za jeden z najlepszych brytyjskich głosów. Swoją karierę rozpoczynał w połowie lat 90. w zespole Stiltskin. Ray Wilson przede wszystkim jest jednak znany ze współpracy z legendą światowej muzyki rockowej - grupą Genesis. Koncert został podzielony na dwie części - akustyczną i elektryczną, a rozpoczął się utworem z solowej płyty Wilsona - „Change”. Następnie pojawiły się największe hity tria Collins-Rutherford-Banks: „Follow you, follow me”, „No son of mine”, „Home by the sea”, „That’s all”, „Land of Confusion”, czy „Mama”. Nie zabrakło solowych przebojów Phila Collinsa, jak „Another day in paradise” oraz niecodziennej wersji „In the air tonight”, w połowie wykonanej z towarzyszeniem jedynie gitary akustycznej. Wilson nie stronił również od własnych utworów - napisanego dla przyjaciela i nagranego z holenderskim didżejem i producentem Arminem Van Buurenem „Yet another day”, „Propaganda man” i wspominanym już „Inside”. Kończąc koncert wokalista skomentował gęstniejącą na Gubałówce mgłę i deszcz, że bardzo przeprasza za typowo szkocką pogodę.

_DSC7040.jpg


Rzeczywiście, aura jakby chciała wszystkim przypomnieć, że jesteśmy w górach i skoki temperatury oraz gwałtowne opady nie są tutaj niczym zaskakującym. Po Rayu Wilsonie na scenę wkroczył Redford - jeden z szóstki półfinalistów Festiwalu Supportów. Zespół pochodzi z Limanowej, a jego muzyczne inspiracje pochodzą z Wielkiej Brytanii. Grupa zagrała własne kompozycje - zarówno w języku polskim, jak i angielskim. Redford, tak jak pozostałych 5 półfinalistów, walczy o główną nagrodę Festiwalu Supportów w wysokości 40.000 zł.

Gwiazda sobotniego wieczoru, zespół Perfect, rozpoczął swój koncert przy dźwiękach gitarowego „Jeszcze nie umarłem”. Tuż po nim pojawił się jeden z największych przebojów „Idź precz”, a potem kolejno - „Wszystko ma swój czas”, „Kołysanka dla nieznajomej” i „Pepe wróć”. - Witamy najpiękniejsze miasto na świecie! Dziękujemy za 37 lat przyjaźni - tak wzruszony Grzegorz Markowski komplementował publiczność, która - mimo zacinającego na Gubałówce deszczu - wiernie towarzyszyła swoim idolom. W trakcie utworu „Pepe wróć” swoje umiejętności zaprezentowali obaj gitarzyści zespołu: Dariusz Kozakiewicz i Jacek Krzaklewski. Z ostatniej płyty „Muzyka” pochodziła ballada „Ludzie niepowszedni”, a tuż po „Drodze bez łez” przyszedł czas na owacyjnie przyjęte „Niewiele ci mogę dać”, „Odnawiam duszę”, „Autobiografię” i „Lokomotywę z ogłoszenia”. Na bis Perfect zagrał ponownie „Jeszcze nie umarłem”, a już po koncercie wagoniki kolejki długo rozbrzmiewały słowami „Żegnam was, już wiem, nie załatwię wszystkich pilnych spraw” odśpiewanymi przez zjeżdżających z Gubałówki fanów.

Następny koncert z cyklu Hej Fest odbędzie się już w najbliższą sobotę 26 sierpnia na Gubałówce, a zagrają na nim Mrozu, Beata i Bajm oraz półfinalista Festiwalu Supportów - Helolove.